„Such is life”

 

Dzisiejszy wpis będzie brutalny. Będą strzelaniny, porwania, rabunki i morderstwa… ale zacznijmy od początku.

 

Holokaust

Mamy rok 1788. Do Australii przybywają pierwsi kolonizatorzy, którzy w niedalekiej przyszłości pokażą czym jest piekło lokalnej ludności. Aborygeni – bo to oni są ofiarami, zostaną zepchnięci do centralnej części Australii lub wymordowani co spowoduje zmniejszenie ichniejszej populacji. Od tego czasu, aż do lat 60 uznawano ich za zwierzęta (byli wpisani w rejestrze flory i fauny). Padali ofiarą nieznanych chorób, głodu, polityki i konfliktów z białymi ludźmi.

Dlaczego wspominam o początkach we wpisie mającym dotyczyć kryminalnej strony tego kontynentu? Bo pierwszymi osadnikami byli bandyci dla których nie znalazło się miejsce w Brytyjskim więzieniu. Do roku 1830 traktowano ten kontynent jako idealne miejsce dla wykolejeńców z racji braku czegokolwiek użytecznego i ciężkich warunków do aklimatyzacji. Sytuacja zaczęła zmieniać się dopiero od połowy XIX wieku, kiedy to odkryto złoża złota. Teraz połączmy dwa fakty: Aborygeni i biali bandyci, którzy muszą jakoś przeżyć. Ci pierwsi nie mają jak się obronić i szybko zostają podporządkowani najeźdźcom. Taką sytuację mieliśmy już w historii kiedy do Ameryki przybili pierwsi biali ludzie – tu jest niemal tak samo.

 

Pierwsi bandyci

Historia bardzo lubi się powtarzać, a pewne schematy niemal klasyczne. Złoto przyciągało nie tylko poszukiwaczy, którzy ryzykowali życiem, ale także bandytów liczących na łatwy zarobek. Wyobraźcie sobie jak wyglądało życie na kontynencie pełnym niebezpiecznych zwierząt, niesprzyjających warunków do życia, braku sensownej opieki medycznej i marginalnego prawa, a przy tym pełnym recydywistów czyhających na nasz majątek.

Cockatoo Island – dzisiaj jest to nie działająca już stocznia

Jednym z najbardziej znanych w tamtym czasie bandytą był Frederick Ward lub inaczej „Captain Thunderbold”. Karierę zbrodniarza zaczynał od kradzieży koni za co został skazany i wylądował w więzieniu na Cockatoo Island (najpierw powstało tam więzienie, ale bardzo szybko przekształcono je w stocznie). Tam za dobre sprawowanie zwolniono go warunkowo. Postanowił wieść zwyczajne życie, wrócił w rodzinne strony i się ożenił. I tu historia by się prawdopodobnie mogła skończyć. Ale… Kapitan Piorun nie zdążył zajrzeć na komisariat policji w umówionym czasie czego konsekwencją było cofnięcie zwolnienia warunkowego,  a następnie aresztowanie i dokończenie kary jaką otrzymał za kradzież kilka lat wcześniej.

Wardowi nie za bardzo podobał się pomysł władz, więc z pomocą żony uciekł z Cockatoo Island. Tu zaczyna się prawdziwa przygoda, bo od tego momentu typ dokonuje licznych napadów, rozbojów i kradzieży. Staje się postrachem ale i legendą wśród ludności cywilnej, służby porządkowe rozpoczynają największy w dotychczasowej historii pościg za przestępcą. Zwykle takie historie nie kończą się dobrze dla bandyty i tak było w tym przypadku. Ot, zwykły dzień w okolicy miasteczka Uralla, kilku podróżników zatrzymało się w małym przydrożnym motelu. Wtem do środka wpada człowiek owiany złą sławą – sam Kapitan Piorun. Cynk o napadzie dostaje Constable Walker, który nie zwleka ani chwili dłużej, wsiada na swojego konia i rusza w kierunku przykrej sytuacji. Frederick Ward widząc co się dzieje, zaczyna uciekać jednak kula z rewolweru Walkera dosięga jego konia. Captain Thunderbold niczym piorun uderza w ziemię, by chwilę później przywitać się z ołowiem wylatującym z dymiącej lufy Constable Walkera.

 

Pierwszy psychopata
Widok z Cockatoo Island na Harbour Bridge

Duża część bandytów działała w kilku miejscach na raz. Dobrym przykładem niech będzie Frederick Deeming, który jest podejrzewany o bycie Kubą Rozpruwaczem. Podejrzenia zostawmy jednak na bok i przyjrzyjmy się faktom. W telegraficznym skrócie: był oszustem który musiał wyjechać z Sydney bojąc się „uszczerbku na zdrowiu” po spotkaniu z ludźmi którym wisiał kasę. Później udało mu się zniknąć na jakiś czas (podejrzewa się, że właśnie wtedy był w Anglii i mordował prostytutki), aby wrócić pod koniec 1889 roku pod zmienionym nazwiskiem. Tu postanowił ułożyć sobie życie od nowa. Wraz z żoną i dziećmi zmienił miejsce zamieszkania przeprowadzając się do Rainhill w Anglii.

Gdzieś po drodze, w jego głowie obudziło się zło, które kazało mu zamordować żonę i dzieci – podrzynając im gardła w czasie snu. Następnym krokiem w jego „karierze” było poślubienie córki właściciela domu, który wynajmował. Tu warto dodać, że jeszcze za życia reszty rodziny, wmawiał wszystkim dookoła że jego żona to siostra. Tak więc nikt nie podejrzewał ich zniknięcia. Wróćmy jednak do tego co było dalej… otóż po ślubie z Emily Mathers udał się w podróż do Australii, a dokładnie do Melbourne.

Bardzo szybko został wdowcem, bo już 9 dni po przypłynięciu do miasta zabił swoją nową żonę, jej ciało ukrył w murach domu a sam uciekł. Nie było to zbyt mądre posunięcie, ponieważ szybko znaleziono zwłoki kobiety. W tym czasie policja w Anglii połączyła morderstwo Mathers, ze zbrodnią jakiej Deeming dokonał wcześniej na swojej rodzinie. Aresztowano go w marcu 1892 roku w Southern Cross i skazano na śmierć przez powieszenie. Karę wykonano 23 maja tego samego roku w Melbourn.

 

Ned Kelly

Wydawać by się mogło, że Australia to idealne miejsce dla bandyty. Duże niezamieszkałe tereny – czyli łatwo o dobrą kryjówkę. Młoda administracja – czyli brak dobrze wyszkolonych stróżów prawa. Gorączka złota – jest po co narażać swoje życie i opłaca się okradać innych. Być może większość z nich tak myślała i nie czuła strachu przed podjęciem decyzji o życiu poza prawem. Tu warto przytoczyć legendę i trochę takiego Australijskiego Robin Hooda, czyli Ned Kelly i jego Kelly Fam… Gang.

Jego historia jest niezwykle barwna i interesująca. Ned Kelly był synem Johna „Red” Kelly, który to został skazany na zesłanie do Australii przez brytyjski rząd za kradzież bydła. Po przybyciu do Tasmanii w 1842 roku miał spędzić 6 kolejnych lat jako pracownik przymusowy. W 1845 otrzymał ticket-of-leave – czyli zwolnienie warunkowe, by po 3 latach dostać pełne prawo do wolności. Red skorzystał z tego przywileju, znalazł sobie żonę – pochodzącą z Irlandii Ellen Quinn. Kolejne czternaście lat małżeństwo spędziło na prowadzeniu farmy, sprzedaży koni oraz okazyjnym wydobywaniu złota. W tym czasie Ellen urodziła siódemkę dzieci. Jednym z nich był Ned Kelly. Dla Neda ojciec był wszystkim – był autorytetem.

Cockatoo Island jest pełne dziwnych maszyn

W międzyczasie biznes z końmi podupadł, farma nie przynosiła już dochodów, miasteczko powoli umierało z racji wydobycia całego złota z okolicy, a oszczędności które udało się uskładać przez kilka lat prawie się kończyły. Kryzys nadszedł w dniu kiedy rodzina nie miała za co kupić jedzenia, wtedy to Red Kelly zdecydował się na powrót do dawnych metod i postanowił kraść bydło. Nie skończyło się to po jego myśli, a na domiar złego policja aresztowała go we własnym domu. Wszystko to obserwował młody Ned, który jeszcze nie myślał o karierze bandyty. W jego głowie buzowała inna myśl „jak zaimponować ojcu, jak sprawić żeby był ze mnie dumny?”.

Ned postanowił wziąć spawy w swoje ręce i zajął się farmą jak należy. Wtedy też miało miejsce coś co młody człowiek zapamiętał do końca życia. Pewnego dnia idąc obok rzeki, zauważył chłopca któremu kapelusz wpadł do wody. Ten schylił się by go sięgnąć, niefortunnie wpadając do rwącej wody. Ned nie czekał ani chwili, wskoczył za tonącym w rwący nurt i wyciągnął na brzeg. Za ten czyn rodzice Richarda Sheltona podarowali bohaterowi szal z jedwabiu oraz urządzili przyjęcie na jego cześć. Młody Kelly bardzo był podbudowany tym wydarzeniem i uznał je za wystarczające do sprawienia radości ojcu. I tak też było.

John „Red” Kelly wyszedł z więzienia po pół roku już niestety jako inny człowiek. Mimo radości syna, nie mógł odnaleźć się w nowej rzeczywistości i topił smutki w butelce kiepskiej gorzały. Nie pociągnął długo, bo już 27 grudnia 1866 roku leżał trzy metry pod ziemią.

Ellen Kelly przejęła stery rodzinnej łajby i postanowiła zmienić miejsce zamieszkania. Od teraz cała paczka zaczyna nowe życie w miasteczku o wdzięcznej nazwie Greta. Nie bez powodu wybrała właśnie tę miejscowość. To tu żyły dwie pozostałe siostry Ellen, oczywiście każda z nich miała męża i każdy z nich siedział w więzieniu za kradzież bydła. Tu powinienem opisać zawiłości jakie działy się w tej rodzinie i kto do kogo się tam dobierał, ale nie chcę robić z tego wpisu telenoweli. Najważniejszym faktem jest to, że rodzina Kellych sprawiała problemy miejscowym stróżom prawa. Presja jaką na nich napierali spowodowała, że Ellen wraz z dziećmi przeprowadziła się na farmę oddaloną o kilka kilometrów od Grety co miało nieco polepszyć wizerunek rodziny.

Ned Kelly w tym czasie został aresztowany za obrabowanie Chińczyka, spędził za to 10 dni aresztu w najbliższym komisariacie. Pomijając ten drobny incydent, chłopak starał się zarobić pieniądze na utrzymanie rodziny poprzez między innymi sprzedaż drewna na opał czy tresurę koni, które tak bardzo uwielbiał.

 

Pierwsze harce Neda Kelly

Niespodziewanie na swojej drodze spotkał lokalnego bandytę ze statusem „legendarny”. Harry Power – bo tak się zwał ten jegomość – postanowił nauczyć Neda sztuki okradania ludzi. Power to również interesująca postać, ale bardzo schematyczna. Zaczynał od kradzieży koni, później trafił do więzienia i z niego uciekł. Znów komuś ukradł konie, znów trafił do więzienia i uciekł… i tak w sumie do końca życia, kiedy to już nikt go do więzienia nie chciał wsadzać ze względu na stan zdrowia. Z drugiej strony Harry kolorował swoje dokonania odnośnie rabunków i morderstw. Jego legenda nie do końca jest słuszna, ponieważ nie był on tak barwną postacią jak chociażby Ward o którym pisałem gdzieś na początku. Power głównie kradł bydło, zdarzyło mu się postrzelić policjanta, ale bał się że za zabójstwo skażą go na śmierć.

Broken Hill jest jednym z miejsc które odwiedził Ned Kelly

Jako ciekawostkę mogę dodać, że podczas jednego z napadów w pewnym momencie role odwróciły się. Ot, Harry Power został obezwładniony przez swoje potencjalne ofiary i cudem uszedł z życiem błagając o nie na kolanach. Nikt w tamtych czasach nie był w stanie zweryfikować wszystkich historii jakie krążyły na temat jakiegoś człowieka, tym bardziej bandyty. Takim oto sposobem koniokrad zrobił z siebie groźnego zakapiora. Ned brał z niego przykład biorąc udział w kilkuset napadach… na farmy by ukraść konie, czasem by zabrać cenne rzeczy podróżnym.

Do roku 1871 Ned działał głównie z Powerem, pomagając mu w zbójeckim fachu. Wszystko skończyło się właśnie tego roku, kiedy to Kelly przejeżdżał przez miasto na koniu, którego otrzymał od przyjaciela. Koń, który mógłby być odpowiednikiem dzisiejszego Mercedesa S klasy przykuł uwagę policjanta. Uważał on, że jest kradziony, czemu zaprzeczał Ned. Między facetami wywiązała się bójka a sam poszkodowany trafił do więzienia na 3 lata. Koń był kradziony, ale Kelly o tym nie miał pojęcia… serio.

Ned po wyjściu z więzienia próbował żyć uczciwie. Nikt nie chciał wierzyć, że człowiek który jeszcze kilka lat temu regularnie lądował w pace, będzie teraz spokojnym i pracowitym mężczyzną. Przez lata próbowano wrabiać go w kradzieże koni i bydła z czego skutecznie się wywijał, ponieważ oskarżyciele nie mieli żadnych dowodów. Policja nękała go nocami za każdym razem kiedy w okolicy zgubiły się jakieś zwierzaki. W pewnym momencie Kelly miał już wszystkiego dość – ludzie widzieli w nim bandytę – więc go otrzymali. Jako, że był to inteligentny człowiek bardzo szybko wykombinował plan jak skutecznie działać w tym fachu. Rzucił uczciwe życie i wraz z bratem oraz dwoma kumplami wrócili do regularnej gałganerii.

Miasteczko ma niesamowity klimat, rodem z westernów.

W tym czasie na rodzinę Kellych spadł grad nieszczęść, spowodowany głownie decyzjami policji. Otóż, stróże prawa stwierdzili że dom państwa Kellych jest siedliskiem zła i należy go pilnować non stop. Jeden z funkcjonariuszy oskarżył młodszego brata Neda – Dana – o kradzież koni (w tych czasach chyba nie było innych przestępstw) oraz próbował pocałować jego siostrę. Ned który to wszystko widział wpadł w furię i próbował oddać trzy strzały ostrzegawcze w kierunku funkcjonariusza – jeden z nich ranił go w dłoń.

W panice Ellen zabrała ofiarę do domu, opatrzyła ranę, Dan oddał policjantowi pistolet a Ned grzecznie przeprosił. Ten obiecał, że zapomni o całej sytuacji, po czym opuścił farmę. Niestety, na komisariacie zeznał, że został zaatakowany celowo, nie mówiąc całej prawdy. Fitzpatrick, kilka lat później wyleciał z policji za kłamanie i fałszywe oskarżenia, prawdopodobnie też za pijaństwo. Jednak zanim to nastąpiło, Ellen Kelly i kilka innych osób zostało skazanych na 3 lata więzienia za próbę morderstwa, a bracia Kelly uciekli z farmy.

Ned,Dan, Joe Byrn i Steve Hart ukrywali się w buszu. Tu nastąpił incydent, który odmienił ich życie o 180 stopni. Wiadomym było, że mężczyźni są poszukiwani listem gończym, a policja przeczesuje okolicę by ich odnaleźć. Kelly potrzebował zapasów dla swoich ludzi, głównie broni i koni co mieli czterej policjanci w małym obozie. Ned zaatakował ich i tu dokonał pierwszego morderstwa strzelając policjantowi w oko. Kolejnych dwóch wykończył chwilę po tym jak wrócili z patrolu i nie chcieli się poddać. Jeden z nich miał szczęście, ponieważ był skory do negocjacji i pokojowego rozwiązania sytuacji. W trakcie strzelaniny dosiadł konia i uciekł do najbliższej osady gdzie poinformował kolegów o incydencie w obozie. Od tego momentu grupa bandytów nazywana była Kelly Gang.

 

Gang inny niż wszystkie

I tu zaczyna się coś niesamowitego. Historia jakiej jeszcze nie było, która jest totalnie nie przeciętna. Spodziewacie się, że gang Neda będzie kradł bydło, okradał ludzi i zabijał policjantów? Otóż, nic bardziej mylnego. Kelly przyjął ciekawą taktykę dla swojej działalności i nie od czapy nazwałem go na początku Australijskim Robin Hoodem. Grupa miał zasady. Najważniejsza, to nie okradanie niewinnych ludzi. Kelly walczył z korupcją – czyli policjantami i systemem wyzyskującym przeciętnych ludzi. Był traktowany jak bohater, przyjmowano go pod swój dach i goszczono jak ważną personę. W czasie swojej działalności zyskał przychylność prostych ludzi oraz status obrońcy uciśnionych. W tym czasie policja była ośmieszana przez próby pojmania gangu. Nagroda jaką oferowano za złapanie ich nikogo nie interesowała, stróże prawa w akcie desperacji zaczęli łapać i zamykać ludzi otwarcie popierających Kelly Gang.

Głównym źródłem utrzymania w Broken Hill jest górnictwo oraz kolej.

Dwa spektakularne napady na bank można by określić jako coś co nie wydarzyło się jeszcze nigdy w historii zbrodni. W obu przypadkach obmyślano plan działania, który zwykle opierał się na schemacie: zniszczenie stacji telegraficznej, pojmanie i zamknięcie zakładników oraz zabranie łupu z banku. Normalnie powinno się to odbywać w ekspresowym tempie, tu akcja rozciąga się na ponad jeden dzień. Po porwaniu zakładników okazało się, że nikt nie jest zainteresowany wzywaniem posiłków czy w ogóle informowania kogokolwiek o napadzie. Porwania świadków zwykle kończyły się pogawędką przy ognisku czy wypiciem kilku kolejek w barze – za które płacił Ned. Po wszystkim zabierano łup, palono księgi z nazwiskami i kwotami dłużników (co automatycznie anulowało dług) a na koniec Kelly wypłacał zakładnikom cześć pieniędzy jako odszkodowanie za stresującą sytuację.

Wszystko co dobre kiedyś się kończy i tym razem Ned wraz z kolegami polegli poprzez lekkomyślność i zbyt duże zaufanie do ludzi. Wszystko zaczęło się od morderstwa Aarona Sherritta, którego podejrzewano o szpiegowanie dla policji. Brutalna egzekucja której dokonał Dan Kelly i Joe Byrne była powodem do przysłania wsparcia w postaci 46 policjantów. Ned domyślił się przybycia funkcjonariuszy i postanowił wykoleić pociąg. W międzyczasie wykuł dla siebie i chłopaków pancerze, które miały chronić ich przed ostrzałem. Wszystko szło dobrze, ale jeden szczegół nie zadziałał jak należy. Policjanci, którzy chronili Aarona, byli na tyle wystraszeni, że powiadomili centralę o morderstwie dzień później niż przewidywał Ned.

W tym czasie gang wdarł się do tawerny i wziął wszystkich gości za zakładników. Jak to było w przypadku innych podobnych akcji, zakładnicy nie mieli najgorzej – alkohol na koszt Neda, tańce i zabawa non stop, a przy tak długim czasie oczekiwania zmieniło się nastawienie bandytów do zakładników na jeszcze bardziej przyjazne i pełne zaufania. Na kilka godzin przed przyjazdem wsparcia, jeden z „gości” Kellego poprosił o możliwość opuszczenia tawerny, ponieważ jego rodzina się o niego martwi. Ten przystał na propozycję. Thomas Curnow okazał się zdrajcą, w ostatniej chwili powstrzymał pociąg przed spektakularnym lotem w przepaść i dał cynk policjantom co tu się dzieje.

46 uzbrojonych typów wyszło z wagonów w celu dorwania najgroźniejszego bandyty w historii kontynentu. Kiedy dotarli na miejsce zaczęli strzelać nie zważając na obecność cywilów w środku. Minęło ponad 7 godzin kiedy Ned zdecydował się wyjść z tawerny. Wcześniej pod swoją zbroję włożył szal, który otrzymał kilka lat wcześniej jako nagrodę za uratowanie tonącego chłopca. Wiedział, że jego dni są już policzone. Joe Byrne zginał postrzelony w tętnice udową, Dan Kelly i Steve Hart popełnili samobójstwo, zginęło też kilku zakładników. Ostatni członek gangu szedł niczym czołg wprost na zdezorientowanych policjantów – ich kule odbijały się od pancerza. Jeden z oficerów zauważył, że nogi faceta w dziwnej zbroi nie są osłonięte i oddał w ich kierunku kilka celnych strzałów powalając go na ziemię.

 

Such is life

W czasie procesu nasiliły się manifestacje i głosy w sprawie uwolnienia Neda. Zebrano ponad 60 000 podpisów z takim żądaniem – co jak na tamte czasy jest niesamowitą liczbą. Niestety nikomu nie było na rękę utrzymanie go przy życiu. Ned Kelly zawisł 11 listopada 1880 roku, a jego ostatnimi słowami było zdanie „Such is life”.

Nie ukrywam, że jest to postać bardzo kontrowersyjna. Z jednej strony bandyta, okradał przecież ludzi z ich majątku i nie respektował prawa. Z drugiej zaś strony, ofiara systemu, który gnębił jego oraz jego rodzinę. Mimo wyraźnych prób życia uczciwie ówczesne prawo nie sprzyjało ludziom mniej majętnym, wręcz tłamsiło ich jakiekolwiek próby normalnego życia. Ned był kimś, kto wyraźnie widziała problem i jedyne słuszne rozwiązanie. Fenomenem jest to, że stał się swego rodzaju bohaterem narodowym, legendą za życia i ucieleśnieniem dobra, które zwalcza zło.

Warto też zauważyć, jak w Australii postrzegano takich wykolejeńców. Ned nie jest przecież pierwszym przykładem bandyty któremu kibicują przeciętni ludzie. Ward, czy nawet Harry Power obrośli legendą jeszcze za życia. Jest to niezwykłe zjawisko obnażające patologie jakie występowały w wymiarze sprawiedliwości. Nie jest nowością korupcja, karanie mimo braku dowodów czy niesprawiedliwe wyroki. To właśnie tacy ludzie, byli głosem tłumów w walce o lepsze jutro.

W Australii w XIX wieku działało sporo innych przestępców trudniących się w kradzieżach czy rozbojach. Morderstwa to niezwykle rzadkie przypadki, ponieważ kara śmierci skutecznie odstraszała bandytów od zabijania (dlatego zostawiali ofiary przy życiu po dokonaniu kradzieży) – dobrym tego przykładem jest Harry Power, regularnie odwiedzający wiezienie. Oprócz białych „importowanych” bandytów, zdarzali się też przestępcy o korzeniach Aborygeńskich.

W następnej części przyjrzymy się między innymi kryminalnym zagadkom XX wieku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *