W jaki sposób przygotować się na najdłuższą podróż?

 

Tym razem będę pisał o tym jak zorganizować się do wyjazdu, co ze sobą zabrać i od czego w ogóle zacząć. Generalnie mógłbym skwitować ten wpis jednym zdaniem: nie trzeba nic ze sobą zabierać, bo tu wszystko jest… ale to nie do końca prawda.

Spakowani? 😉

Australia to cywilizowany kraj, mimo iż jest odcięty od reszty świata przepastnym oceanem, a jego jedyną lokalną konkurencją w dziedzinie gospodarki jest malutka Nowa Zelandia to i tak dużo rzeczy tu brakuje i nie jest popularnych lub znanych.

Jako ciekawostkę napisze, że byłem kiedyś w miejscowości Hebel, która jest na granic

y stanu NSW i Queensland. Tam w lokalnym parku (zapuszczonym jak place zabaw w Polsce lat 90-tych), była tabliczka informacyjna, że pierwszy telefon stacjonarny zamontowali dopiero w 1988 roku. Tak więc można samemu śmiało wyciągnąć wnioski, że Australia poza większymi skupiskami ludzi jest daleko w tyle za Europą. Momentami przypomina prymitywne miejsce, gdzie ludzie walczą codziennie o przetrwanie.

 

Co spakować do bagażu

Zakładam, że 99,5% osób, które chcą polecieć do Australii będzie docelowo lądować w Sydney lub innym większym mieście i tam się osiedli. W miastach sprawa wygląda inaczej niż na wsiach i jest łatwo o niemal każdy produkt niezbędny do życia. Dla ludzi z Polski lub Europy najistotniejszą rzeczą będzie specjalna wtyczka do kontaktów.

Druga ważna rzecz to telefon z mapami offline – przydatne jeśli jesteśmy pierwszy raz w Sydney. Miasto nie było projektowane z sensem (a przynajmniej nie wszystkie dzielnice). O ile w centrum jeszcze da się jakoś łatwo odnaleźć, tak już poza nim jest ciężko. Mapy przydadzą się na pewno jeśli mamy zamiar podróżować komunikacją miejską a w szczególności autobusami, które nie mają nazw przystanków, a większość jest na żądanie. Mapy też przydadzą się poza miastem. W parkach narodowych szlaki są dobrze oznaczone, tak już w głąb outbacku lepiej mieć i sprawny telefon z mapą offline (brak zasięgu) i dobry power bank.

Pakujemy się dalej… i zabieramy ubrania. Tylko nie warto zagracać sobie bagażu ciepłymi ubraniami typu kurtka lub buty zimowe. Tu praktycznie non stop jest lato (kiedy to piszę jest środek jesieni i około 28 stopni na zewnątrz). Jeśli ktoś przylatuje zimą (od połowy maja do połowy września), to warto zabrać jakąś cieplejszą bluzę. Resztę ubrań można kupić na miejscu w dobrych cenach.

Przez większą część roku w Sydney świeci słońce i jest ciepło

Niektórzy pewnie będą musieli zabrać ze sobą leki – można wziąć je z Polski, ale trzeba zadeklarować (o tym później). Zwykle deklaruje się te na receptę (i trzeba ją mieć od lekarza), te bez recepty są dostępne w Australii tylko pod innymi nazwami, więc jeśli nie ma takiej potrzeby nie warto ich zabierać.

Jedzenie. Oczywiście głupim pomysłem byłoby zabieranie do Australii kiełbasy lub szybki w plasterkach, bananów, nasion owoców i warzyw czy przetworów babci. Produkty, które nie są zapakowane fabrycznie, nie przekroczą z nami granicy Australijskiej. Z jedzenia da się zabrać „suche” rzeczy – jakieś zupki, kisiele w proszku, makarony, ewentualnie pakowane kabanosy, etc – tylko że jest to trochę bez sensu, bo tutaj takie rzeczy są. Jedyne co bym proponował to Polskie słodycze, które smakują nieco inaczej niż te z AU.

A ile można zabrać papierosków i wódeczki? Tych pierwszych dwie paczki – jeszcze niedawno prawo zezwalało na wwiezienie całego kartonu, ale trochę to zaostrzyli. Można ryzykować przewiezienie większej ilości ale jest szansa, że zapłaci się cło (co przełoży się na podobną cenę paczki z Polski do tej Australijskiej). Z alkoholem też nie jest wesoło, bo zabierzemy tylko 2250ml.

Gotówka – nie ma limitu pieniędzy które chcemy wwieźć w gotówce. Jeśli mamy powyżej 10 000AUD należy zadeklarować kwotę w specjalnym dokumencie celnym (za chwilę o tym będzie, spokojnie). Pieniądze w portfelu są niezbędne na czas pierwszej wizyty w Australii (no chyba, że założymy sobie wcześniej konto, poczekamy na kartę debetową, przelejemy na to konto kasę… etc.).

Kosmetyki – dużo ludzi pakuje pasty do zębów, szampony, jakieś inne rzeczy tak jakby tutaj ludzie się nie myli i tego nie produkowali – wszystko jest na miejscu. Można zabrać, jeśli nie chcemy na start wydawać dolarów na np. pastę do zębów, która kosztuje nie 10PLN a 10AUD – ale wszystko w granicach rozsądku. To co polecam wziąć to jakieś ulubione kosmetyki, ja mam problem żeby kupić na przykład pastę do układania włosów. Są niby tu jakieś ale kiepskie w porównaniu do ulubionej z Polski.

Podczas pakowania się ważne jest aby sprawdzić wcześniej na stronie linii lotniczych jakie rzeczy można zabrać do bagażu podręcznego a jakie do nadanego. W przypadku baterii czy powerbanków trzeba je spakować do podręcznego. Ja pakując się zawsze wrzucam całą elektronikę do plecaka, a ciuchy, jakieś kosmetyki, jedzenie, alkohol czy pamiątki do nadanego – nigdy nie miałem problemu podczas odprawy. Dobrze jest też przestrzegać wagi bagażu. W liniach Emirates zwykle nie robią problemu jeśli przekroczy się wagę o ten 1-2kg, ale w tych tanich potrafią doprowadzać do absurdalnych sytuacji.

Mapa offline w parku narodowym, tam się nie da zgubić.

Książki – w Sydney ciężko o Polską literaturę zwłaszcza jeśli ktoś lubi buszować po półkach bibliotek i wyszukiwać jakiś niszowych dzieł w rodzimym języku. Z drugiej strony, można nabyć sporo ciekawych książek w języku angielskim – więc jeśli komuś to nie przeszkadza, może śmiało odstawić Polskojęzyczne dzieła na regał.

Na czas lotu polecam kupić przejściówkę ze słuchawek na wejście audio samolotowe. Słuchawki które dają w samolocie są kiepskie, więc zwykle zabieram swoje. Do tego książka i jakieś orzeszki lub paczka czipsów. Kanapek nie zabierać! Na długich odcinkach serwują obiad dwa razy podczas lotu. Jak ktoś lubi sobie zjeść może śmiało dokupić jedzenia na pokładzie (chyba nawet można kartą płacić).

 

Dokumenty

Już jedną nogą jesteśmy w samolocie, ale żeby wejść tam na 100% trzeba przebić się przez ścianę papieru. Oto lista najważniejszych rzeczy, bez których nasza podróż do Australii w najlepszym wypadku zakończy się na lotnisku w Sydney:

– Wiza – niby jest elektroniczna i mają to w systemie, ale lepiej mieć kopię na telefonie lub wydrukowaną. Był przypadek kiedy pytali się mnie o wizę na lotnisku a ja nie miałem nic przy sobie. Uparłem się, że znajdę w mailu (co było bez sensu) robiąc jednocześnie niesamowitą kolejkę. Tłum wywarł chyba presję na panią która mnie zatrzymała, bo w pewnym momencie puściła mnie dalej :D. Ważne jest też załatwienie wizy wcześniej, zanim kupimy bilety lotnicze. Czytałem ostatnio o przypadku kobiety, która wysłała rodziców do Australii na wizie turystycznej. Kupiła im najpierw bilety, a później złożyła wniosek o wizę – matka dostała, ojciec musiał dosłać stertę dokumentów. Niby w dwa tygodnie da się to załatwić, ale po co się stresować. Tak więc, wiza musi być, dopiero wtedy wsiadamy do samolotu 😉

– Paszport – wiem, że to głupie ale niektórzy przyzwyczajeni do latania po Europie na dowód osobisty mogą zapomnieć go zabrać. Warto też zwrócić uwagę na datę ważności paszportu – jeśli jest dość krótka, to lepiej go wymienić na nowy jeszcze w Polsce, bo wymiana w Australii kosztuje około 200AUD i czeka się około 3 miesiące na nowy.

– Bilety lotnicze – to chyba jasne

– Długopis – żaden to dokument, ale przyda się aby wejść w interakcje z pewnym papierkiem który dostaniemy podczas lotu (lub na lotnisku), o tak to wygląda i za każdym razem kiedy wlatujemy do Australii wypełniamy coś takiego. Tu deklarujemy leki, większą ilość gotówki, jedzenie, etc.

– Prawo jazdy i Polski dowód osobisty – prawo jazdy jest niezbędne do prowadzenia pojazdu, dowód osobisty lepiej ze sobą mieć bo czasem się przydaje (np. jako potwierdzenie, że my to my jeśli nie mamy paszportu przy sobie). Z prawem jazdy jest o tyle ciekawie, że można na nim jeździć maksymalnie 3 miesiące. Z doświadczenia swojego i innych wiem że nie ma to znaczenia i można jeździć dłużej. Australijskie prawo jazdy przyda się w momencie kiedy będziemy chcieli wynająć samochód. Nie ma też potrzeby ubiegać się w Polsce o wydanie międzynarodowego prawa jazdy, bo nasze Polskie jest tu normalnie akceptowane.

– CV, listy referencyje, etc – polecam zabrać wszelkie dokumenty którymi jesteśmy w stanie udowodnić swoje doświadczenie i edukację w danym kierunku.

Panorama Sydney
Niezbędne formalności

Przy składaniu wniosku o pierwszą wizę do Australii niezbędne jest spełnienie pewnych warunków. Nie mówię tu o wszystkich wizach, ale w przypadku np. studenckiej będą to badania lekarskie, dostarczenie dowodu na wystarczającą ilość pieniędzy aby utrzymać się w Sydney, etc (więcej poczytać można o tym we wpisie o wizach lub dowiedzieć się u agenta imigracyjnego). Nie wymagane są żadne szczepienia.

W zależności od tego ile będziemy czekać na wizę i jak szybko dostarczymy wymagane dokumenty, cały proces (od wysłania wniosku do wejścia na pokład samolotu), może potrwać od kilku tygodni do kilku miesięcy. Dużo zależy od wizy i terminu w jakim aplikujemy, a także od typa co przyjmuje wnioski. W tym czasie najlepiej zamknąć bieżące sprawy w Polsce. Warto zamknąć stare konto bankowe, zrobić imprezę pożegnalną dla znajomych i zjeść ostatni Polski obiad przed wylotem.

Nie chcę, żeby brzmiało to tak jakbym wciskał do tego wpisu coś na siłę, ale już były przypadki gdzie ludzie musieli wracać do Polski. Okazywało się że jakiś urząd ich ściga, mają sprawy w sądzie etc. i nie są w stanie zrobić pewnych rzeczy online. Tak więc dobrym pomysłem jest wyjeżdżać z kraju z czystym kontem.

 

Zwierzaki

Chyba najsmutniejszy punkt tego wpisu, ponieważ zwierzaka można zabrać ale odradzam. Przynajmniej w momencie kiedy lecimy do Australii z myślą o powrocie do Polski lub ten pobyt nie jest do końca pewny (nie mamy wizy stałego pobytu lub obywatelstwa). Są odważni, którzy biorą ze sobą kotki i pieski, ale jest to męczarnia dla tych zwierząt. Nie wiem jak dokładnie wygląda procedura w takim przypadku, ale z grubsza jest na pewno obowiązkowa wizyta u weterynarza, który wystawia specjalny dokument, że zwierz może lecieć. Na lotnisku pupil zostaje uśpiony na czas lotu. W Sydney przejmuje go kontrola celna, która zabiera nieszczęśnika na kwarantannę. Ta może trwać nawet pół roku (nie znam dokładnych ram czasowych i od czego to zależy). Po tym czasie – jeśli Azor o nas jeszcze pamięta – możemy odebrać go ze specjalnego miejsca.

Lepiej zostawić pupile w Polsce jeśli mamy gdzie i dopiero po podjęciu decyzji o pozostaniu w Australii na dłużej lub zdobyciu dokumentów uprawniających nas do stałego pobytu przetransportować zwierzaka.

 

Czego brakuje w Sydney?

Cóż, najłatwiej mi będzie opisać tu trochę własnych doświadczeń. Pierwsze co przychodzi mi do głowy to kuchnia Polska. Brakuje mi jej tutaj bardzo, a to dlatego że Australijczycy nie potrafią gotować tak dobrze jak w Polsce. Oczywiście Sydney jest pełne restauracji z całego świata w tym dwie Polskie, ale po pierwsze – nie mam czasu na wychodzenie do restauracji codziennie czy nawet raz w tygodniu. Po drugie – ceny trochę porażają. Tak więc, nasza rodzima kuchnia jest dostępna, ale dla kogoś kto nie gotuje i jest singlem (to ja) staje się bardziej egzotyczna niż kuchnia Tajska.

Jeśli już jesteśmy przy jedzeniu – nie spodziewajcie się, że w sklepie znajdziecie duży wybór produktów. W Polsce wchodząc do marketu, mógłbym przez bardzo długi czas kupować codziennie inny zestaw produktów. Tu natomiast już dawno temu spróbowałem wszystkich dostępnych wędlin jakie ma do zaoferowania Woolworth. Pieczywo jest czerstwe i niejadalne po dniu (chyba, że się je mrozi i odgrzewa w mikrofalówce). Wybór przekąsek można porównać do tego co znajdziemy w wiejskim sklepie na Koziej Wólce w 1993 roku… Nie chcę żeby ktoś odebrał to jako narzekanie, więc teraz druga strona medalu czyli małe sklepiki, które oferują mnóstwo różnych produktów. Najczęściej są to sklepy Azjatyckie, ale znajdziemy też piekarnie, czy rzeźnika który pełni funkcję sklepu mięsnego. Dzięki temu można odnieść wrażenie, że jest mnóstwo produktów spożywczych do wyboru.

Ogromne przestrzenie i pustka to cechy charakterystyczne Australii

Przylatując tutaj trzeba się nastawić na gotowanie albo pożegnanie z kuchnią Polską na co dzień.

Coś czego nie da się przywieźć do Sydney z Polski to wydarzenia. W Warszawie dzieje się tyle, że nie wiadomo gdzie iść… w Sydney jest słabo pod tym względem – jest dużo wydarzeń, ale ukierunkowanych na konkretne kultury i za bardzo nie da się tego zrozumieć lub po prostu trudno się dostać w takie miejsce. Z drugiej strony są wydarzenia robione z rozmachem czyli np. Vivid Festiwal, czy Chiński nowy rok.

 

Podsumowanie

Mam nadzieję, że wyczerpałem temat jak należy. Głównie zależało mi, żeby pokazać iż Australia nie jest trzecim światem i nie trzeba pakować się jak na jakiś dziki obóz przetrwania. Wiadomo, że można coś zawsze zapomnieć, ale jest to cywilizowany kraj i brakującą rzecz dokupimy – ewentualnie ktoś nam przyślę lub zabierze z Polski. Jeśli macie jakieś pytania lub nie jesteście pewni czy daną rzecz zabierać to piszcie w komentarzach. Postaram się rozwiać wszelkie wątpliwości.

Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę, że prawo celne w Australii jest surowo przestrzegane. To że czasem celnik przymknie oko na przywiezienie większej ilości papierosów lub alkoholu to nie znaczy, że będzie tak zawsze. Tu braki w dokumentach, zabranie ze sobą narkotyków lub jakiś innych cudów o których wolę nie myśleć kończy się kiepsko. Cóż, pozostaje mi tylko życzyć wysokich lotów!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *